piątek, 15 listopada 2013

Chwyć za pierś!

Przeglądając dzisiaj wiadomości trafiłam na informację o amerykańskiej dziennikarce Amy Robach, która chcąc zachęcić kobiety do robienia mammografii na wizji poddała się badaniu i dowiedziała się, że sama jest chora na raka piersi. Rzuciłam okiem na kalendarz. No tak - październik już minął -  ten miesiąc, kiedy o raku piersi mówi się więcej niż o innej porze roku. Mój kalendarz... no tak, ja mam też jeszcze jedną niezałatwioną sprawę w tym temacie? A Ty? Badasz swoje piersi regularnie? A może czas na pierwszy raz...?

 
 Fot.: kadr z programu "Good Morning America"



Na raka piersi zmarła moja prababcia, więc mimo dwóch pokoleń przerwy mam świadomość tego, że ryzyko zachorowania jest u mnie większe niż u innych. Dlatego już od młodego wieku starałam się podchodzić do tematu świadomie i piersi badać, choć nigdy do końca nie wiedziałam, czego właściwie należy tam szukać. Kiedy na kolejne urodziny robiłam sobie USG piersi - taki mój prezent dla samej siebie - i zapytałam lekarza, co właściwie powinnam tam znaleźć, odpowiedział: Chodzi o to, żeby nic tam Pani nie znalazła. I rzeczywiście, kiedy już człowiek znajdzie, to wie, że to jest "coś" niepokojącego.

Przekonałam się o tym kilka miesięcy temu, jeszcze podczas karmienia piersią. Nagle pod prysznicem zauważyłam spory guzek, który nawet wystawał ponad pierś, kiedy zbierał się w niej pokarm. Nawet trudno mi było opisać, co wtedy czułam. Najpierw pomyślałam, że przecież ja nie mogę być chora, bo tyle co urodziłam dziecko, a mój synek mnie potrzebuje. Potem przez głowę przebiegła myśl, a co jeśli się okaże, że to jednak rak? A co jeśli stracę pierś? Jak być kobietą bez piersi? Nie jestem Angeliną Jolie, więc dla mnie cholernie trudno... Dwa dni bicia się z myślami i z duszą na ramieniu pojechałam na USG. Okazało się, że to spora torbiel. Kamień z serca. Lekarz kazał mi jednak po zakończeniu karmienia skonsultować się z onkologiem, żeby zdecydować, czy ją usunąć czy tylko obserwować...

To jest właśnie moja niezałatwiona sprawa. Od dwóch miesięcy. Dziś obiecuję sobie i Wam, że w poniedziałek zadzwonię i umówię się na wizytę. Bo ze zdrowiem nie ma żartów. Bo mój synek mnie potrzebuje i nie mogę sobie pozwolić na to, by nie zadbać o siebie.

Fot.: Gerald Geronimo

Mamy już listopad. Przez najbliższy rok o raku piersi będzie się znów mówiło mniej, aż do kolejnego października. Może jednak to dziś jest najlepszy dzień, aby o siebie zadbać? Może to właśnie dziś wieczorem, biorąc prysznic, zrób coś dla siebie i zbadaj się? Może - tak jak ja z okazji urodzin, a może w prezencie mikołajkowym zrób sobie USG piersi? Kobieto, zadbaj o siebie! Chwyć za piersi!

PS. A dla tych nieprzekonanych najlepsza kampania zachęcająca do badań, na jaką trafiłam: