środa, 13 listopada 2013

Hot or not?

Od czas do czasu sięgam sobie po miesięcznik HOT. To moje ulubione tzw. pismo shoppingowe, bo wydaje mi się, że oprócz produktów, cen i adresów, zawiera trochę więcej treści niż inne tego typu pozycje. Tym razem jednak trochę się zawiodłam, ale nie, nie na treści. Pismo zmieniło nieco logo, na bardziej czytelne, ale przy okazji zmieniono nieco layout wewnątrz. Nowy, ramkowy środek pisma nie do końca mi pasuje. Może i dobry pomysł, ale wydaje mi się, że nie dla tego rodzaju tematyki. Na szczęście choć forma niekoniecznie ta, treść nadal mi pasuje...




Najmocniejszą pozycją tego numeru jest dla mnie dodatek "Shopping on-line". Pismo zebrało adresy najlepszych sklepów internetowych - polskich i zagranicznych - wraz z informacjami o kosztach przesyłki, czasie dostawy i możliwości zwrotu towarów. Są tutaj marki znane i mniej znane oraz kultowe sklepy internetowe. Z pewnością przeglądając te adresy można spędzić nie jeden jesienny wieczór.
 

Przeglądając strony pełne nowych trendów - w końcu taka rola pism shoppingowych - budzić w nas pożądanie i zagonić do sklepów - w oczy rzuca się także reportaż z pobytu blogerki Charlize Mystery na New York Fashion Week. Być może dla tych, którzy blogów nie śledzą, pozycja ciekawa, dla mnie zupełnie zbędna, bo całą relację wraz z różnymi komentarzami odnośnie różnych stylizacji widziałam na blogu.


Perełką dla mnie jest za to "Joanna Koroniewska od A do Z". Przez wiele lat była to dla mnie zupełnie bezbarwna aktorka, która swoją ostatnią metamorfozą przekonała setki kobiet (w tym i mnie), że z szarej myszki można stać się prawdziwym łabędziem. Tekstowi towarzyszy cudowna sesja zdjęciowa, a okładkowe zdjęcie "HOTa" zupełnie nie oddaje tego, co czeka nas wewnątrz.


Pod U przeczytamy "Umiar - trzy razy tak. We wszystkim: w życiu, w ubiorze. Bo pozwala zachować harmonię". Kiedyś uważałam, że zawsze trzeba więcej, a przynajmniej tyle ile się da... Z wiekiem zaczęłam doceniać ten umiar i przyznać muszę, że rzeczywiście człowiek przestaje się wtedy miotać i tę harmonię odnajduje. Ale to już chyba temat na zupełnie inną notkę...