poniedziałek, 4 listopada 2013

Łosoś w galarecie winnej

Gotowanie jest niewątpliwie moją pasją. W kuchni odpoczywam - zwłaszcza, jeśli akurat mam okazję robić coś niecodziennego czy wypróbować jakiś nowy przepis. Tak się składa, że Mężczyzna Mojego Życia ma tak samo (i to z wielkim powodzeniem - uwielbiam jego kuchnię, a najzwyklejsza jajecznica w jego wykonaniu to prawdziwe mistrzostwo świata) - więc okazji do gotowania mam znacznie mniej niż domach, gdzie panowie trzymają się z dala od kuchni. W weekend jednak MMŻ udał się na piwo z kolegami, a ja wykorzystałam okazję, by poszaleć w kuchni. Tym razem postawiłam na łososia.
Muszę przyznać, że nigdy nie zajadałam się rybami, a już zupełnie nie dostrzegałam różnicy między nimi. Do czasu ciąży. W ciąży pan doktor i położna kazali mi jeść dużo ryb, więc jadłam, próbowałam i wyrobiłam sobie swoje rybne gusta. Dziś jednak chciałam zaproponować łososia, którego w sumie trudno jest nie lubić, podanego jednak nieco niestandardowo, bo w galarecie. Choć większości z nas kojarzy się on z bardzo chudą rybą (pewnie dlatego, że zazwyczaj kupujemy filety), jest to jedna z najtłustszych ryb morskich, a zawarte w jego mięsie kwasy omega-3 i omega-6 są bezcenne dla naszego zdrowia. Galareta z dodatkiem białego wina nadaje rybie dodatkowo ciekawy smak.


  • 4 kawałki łososia (po 15 dag)
  • szklanka białego wytrawnego wina
  • szklanka rosołu mięsnego (z kostki lub z proszku)
  • sok z cytryny
  • cebula
  • 2 marchewki
  • 2 liście laurowe
  • po kilka ziaren pieprzu i jałowca
  • sól
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • świeżo zmielony biały pieprz
  • gałązki koperku

Łososia opłukać, osuszyć. Wino podgrzać z rosołem i sokiem cytrynowym. Włożyć obraną, pokrojoną w plasterki cebulę i marchew oraz przyprawy. Gotować 5 minut. Dodać łososia, podgrzewać na wolnym ogniu dalsze 10 minut. Rybę oraz warzywa wyjąć i ułożyć na półmisku. W wywarze rozpuścić żelatynę, doprawić do smaku solą i pieprzem. Tężejącą galaretką polać rybę. Wstawić do lodówki, by całkowicie zastygła. Udekorować koperkiem (ja zalałam go galaretą, ale nie był to najlepszy pomysł).

Smacznego!