środa, 29 stycznia 2014

Jak porzuciłam suszarkę...

Jestem ucieleśnieniem marzeń kobiet o gęstych włosach. Ku swojemu nieszczęściu, myślę sobie czasami. Mam włosy grube i gęste, ale do tego dość oporne na układanie. Pójście spać w mokrych włosach nie wchodzi w ogóle w grę, bo nie dość, że wstanę w częściowo mokrych, to te, które wyschną, będą układały się we wszystkie możliwe strony. Kiedy wysuszę suszarką, to puszą się i podwajają objętość w efekcie czego przypominam Kleopatrę i konieczne jest uruchomienie prostownicy.  A jak działa prostownica na dłuższą metę, wiedzą te z Was, które używają. Wierzcie mi, gęste włosy to wcale nie jest takie szczęście jak się wydaje. Ale znalazłam wreszcie na nie sposób.


Nigdy wcześniej nie wierzyłam w suszarko-lokówki, bo ta, którą dostałam parę lat temu, kiedy pojawiały się one na rynku, była plastikowa i mimo licznych szczotek tak naprawdę efekt był żaden. Z dużą rezerwą podeszłam również do tej, choć skusiła mnie duża szczotka przypominająca taką do rozczesywania włosów. I okazało się, że jest to moja ulubiona część tego wynalazku. Bo końcówek w zestawie jest pięć i każdy ma tutaj swoją rolę.


Ta przypominająca szczotkę jest moją ulubioną, bo nie dość, że szybko i równomiernie suszy włosy (dzięki funkcji równomiernego rozprowadzania ciepła EHD - rzeczywiście równo i szybko się nagrzewa), to działa przy tym jak prostownica, choć traktuje włosy znacznie niższą temperaturą. Dzięki temu podczas rozczesywania włosów jednocześnie są one suszone i prostowane. I nie mam już napuszonej fryzury.


W komplecie znajduje się również termoszczotka o średnicy 38 mm, która służyć do modelowania gładkich fryzur...

... oraz szczotka z wysuwanymi ząbkami, która łączy w sobie funkcję lokówki i szczotki. Ząbki wsuwają się do wnętrza szczotki po naciśnięciu jednego przycisku, można więc z łatwością wysunąć lokówkę z włosów. Jak zapewnia producent, końcówka ta pozwala uzyskać sprężyste loki. Tutaj jednak nie mogę tego zweryfikować, bo przyznam, że okrągłych szczotek jeszcze nie testowałam.


Kolejną nasadką jest ta przypominająca widelec. To doskonałe rozwiązanie, jeśli chcemy podnieść włosy u nasady, bo wsuwamy ją we włosy i susząc są one od razu unoszone, przez co fryzura staje się bardziej puszysta. Ja z tej końcówki raczej korzystać nie będę, bo moje włosy zwykle są puszyste aż nadto.


Ostatni element tej suszarko-lokówki przyczynił się do mojej decyzji o tym, że suszarka jest mi już niepotrzebna. To co na pierwszy rzut oka wygląda jak mały odkurzacz, to tak naprawdę koncentrator nadmuchu powietrza, który sprawia, że z urządzenia możemy korzystać, jak z suszarki, kierując je tam, gdzie chcemy.

W urządzeniu zastosowano ponadto kilka przydatnych rozwiązań i nowych technologii. Przede wszystkim mamy stosowaną też w wielu suszarkach funkcję regulacji temperatury nadmuchu powietrza - są dwie pozycje ciepłego nadmuchu i jedna dająca chłodny powiew, przez co możemy ograniczyć uszkodzenia włosów. Przy moich gęstych włosach ten chłodny nadmuch niekoniecznie się sprawdza, ale wykorzystuję go latem, kiedy traktowanie włosów rozgrzaną suszarką jest mocną przesadą.


Lokówko-suszarka posiada również funkcję ThermoProtect, która zapewnia optymalną temperaturę suszenia i ochronę przed przegrzaniem włosów. Nie wiem dokładnie na czym to polega, ale muszę przyznać, że moje włosy były miękkie w dotyku, nie było typowego przesuszenia, które wyczuwalne było podczas suszenia włosów suszarką. Pewnie swój udział ma w tym także powłoka ceramiczna, która znajduje się na wszystkich szczotkach.

Urządzenie zapewnia również pielęgnację jonową - dzięki jonom ujemnym włosy się nie elektryzują - sprawdziłam - teraz w dobie czapek ten test jest naprawdę wiarygodny i ładnie błyszczą.

Urządzenie jest lekkie, mimo, że większe od mojej wcześniejszej lokówko-suszarki, jest bardzo poręczne, pięknie wykonane, ma długi dwumetrowy kabel, który daje spore pole manewru przy układaniu włosów, a dodatkowo dołączony jest specjalny woreczek, w którym możemy przechowywać urządzenie i wszystkie nasadki.

Suszarko-lokówka Philips ProCare Airstyler nie jest najtańszym urządzeniem, bo kosztuje w granicach 200 zł (można znaleźć za mniej, ale i za więcej) - i to jest chyba jej jedyna wada, jaką dotychczas udało mi się stwierdzić. Jest jednak tak uniwersalna i łączy funkcje tak wielu urządzeń, że dla mnie są to dobrze zainwestowane pieniądze. A moja dotychczasowa suszarka może pójść na zasłużoną emeryturę.

A Wy jak układacie włosy?