czwartek, 2 stycznia 2014

Nie bądź fałszywa!

Dostałam bluzkę Gucci. A właściwie "Gucci". Wiem, że obdarowujący chęci miał szczere i czyste, ale nie można tego powiedzieć o sprzedawcy czy wykonawcy tego ciucha. I mimo, że ktoś bardzo się starał, nie da się ukryć, że to tylko podróbka. Może i lepiej, bo głupio byłoby mi ze świadomością, że ktoś się tak wykosztował. Z drugiej strony jednak mi trochę niezręcznie, bo mogę ją ubrać co najwyżej do sprzątania po domu. Bo noszenie podróbek to dla mnie szczyt obciachu pachnący tanim bazarem. Nie stać mnie na coś, to nie kupuję wcale i kropka.



W dobie internetu nie trudno zweryfikować, czy ciuch jest oryginalny czy usiłuje taki być. Wystarczy przecież wejść na stronę internetową odpowiedniego domu mody, by sprawdzić, czy dany model rzeczywiście znajduje się w kolekcji.

Do myślenia daje już metka bluzki. Oryginalne metki Gucci nie zawierają nic, poza logiem firmy. Na podróbkach bardzo często pojawia się napis "Made in Italy", który widoczny jest i w tym przypadku. Do tego metka jest niechlujnie wykończona, drapiąca i niestarannie wszyta. A w przypadku tak markowych ubrań detal i szczegół wykończenia jest bardzo istotny.


Kolejną wskazówką, która daje nam znać, że mamy do czynienia z podróbką jest czcionka logo. Nie dość, że na papierowej metce jest ona inna niż na wszywce, a i do tego obie są różne od oryginału, to dodatkowo zdeformowane logo pojawia się jako wzór na bluzce. Owszem, Gucci, wykorzystuje ten motyw na tkaninie, ale litera "G" na bluzce nie jest okrągła, a dziwnie wydłużona.


No nie mam złudzeń - to podróbka i czułabym się beznadziejnie, pokazując się w czymś takim. Bo nie jest wstydem chodzić w tanich rzeczach z sieciówek, obciachem jest paradować w podróbkach i udawać, że nas na nie stać. A robią to często nie tylko gimnazjalistki, ale i nasze rodzime gwiazdy.

Noszenie podróbek ma też swoje przykre konsekwencje.I to nie tylko takie, że jak udowodnili naukowcy, podróbki markowych ubrań sprawiają, że ludzie stają się mniej uczciwi i łatwiej naginają swoje zasady tak, by odrobinę oszukać. Skutki mogą być bardziej dotkliwe, bo wiele krajów wypowiedziało wojnę podróbkom. I tak we Włoszech można zapłacić karę w wysokości ok. 1.000 euro, za zakup torebki Made in China, sygnowanej markowym logo. Zgodnie z francuskim prawem, każdy kto kupuje podróbkę i ją nosi, może iść do więzienia na trzy lata albo zapłacić karę w wysokości ok. 1.300.000 złotych.Warto więc dwa razy się zastanowić zanim weźmiemy wątpliwego pochodzenia rzecz na zagraniczną wycieczkę.

Życząc Wam modnego roku apeluję więc - nie bądźcie fałszywe - prawdziwe damy nie lubią podróbek!