poniedziałek, 13 stycznia 2014

Zagrałam w orkiestrze!

Pamiętam pierwsze finały WOŚP i jak wtedy marzyłam, żeby mieć swój identyfikator i też zbierać pieniądze. Udało mi się podczas piątego finału z kolei. Kilka lat później koordynowałam pracę całego sztabu. Teraz w orkiestrze gram już tylko dorzucając swoje nutki, ale nigdy nie czułam się przez Jurka Owsiaka wykorzystana. I denerwują mnie negatywne głosy wokół tematu, bo jeśli się coś komuś nie podoba, to zamiast krytykować niech zaproponuje coś lepszego od siebie...




Przeciwnicy akcji Jurka Owsiaka twierdzą, że to państwo powinno kupować sprzęt dla szpitali, a nie fundacja. Jakoś zupełnie tego nie widzę, bo odbywałoby się to pewnie kosztem innych usług medycznych, a kolejki do specjalistów wydłużałyby się jeszcze bardziej. Nie od dziś wiadomo, że służba zdrowia jest niedoinwestowana, więc dlaczego bez WOŚP miałoby być lepiej? W szpitalu w moim mieście tego sprzętu jest sporo i jest on wykorzystywany w codziennej pracy. Bez niego szpital, który do tej pory był w kiepskiej kondycji finansowej, pewnie nie mógłby sobie pozwolić na taki sprzęt i musiałby korzystać z urządzeń, które spokojnie można by zaliczyć do zabytków. I to dzięki WOŚP mój synek po urodzeniu przeszedł przesiewowe badania słuchu. Czy zanim Jurek Owsiak wprowadził ten obligatoryjny program do szpitali, ktoś przejmował się słuchem maluchów? Jeśli ktoś jest przeciw WOŚP, to niech będzie konsekwentny i nie korzysta w szpitalach ze sprzętu z serduszkiem...

Nie, nie przeszkadza mi, że Jurek Owsiak zarabia na WOŚP. To jego praca. Fundacja, która rozpoczynała pracę w niewielkim mieszkaniu, w którym miałam okazję być wiele lat temu, to dziś olbrzymie przedsiębiorstwo. Jeśli ktoś poświęca się czemuś bez reszty, musi z czegoś żyć. Czy w innych fundacjach ich szefowie nie otrzymują wynagrodzenia za swoją pracę? Wątpię! Przy takiej ilości dzieci, które otrzymały odpowiednią pomoc i dziś są zdrowe dla mnie Jurek Owsiak może nawet latać na wakacje na księżyc. A nasze państwo ile swoich przychodów po prostu przejada?

Że z pieniędzy WOŚP organizowany jest Przystanek Woodstock? To co z tego? To ma być forma podziękowania dla wolontariuszy. Sama miałam okazję być kilka lat temu na Przystanku Woodstock i jakoś nie mogę przypomnieć sobie prześladowania księży z Przystanku Jezus czy wszechobecnych narkotyków. Ba, wydawało mi się, że to najbezpieczniejsze miejsce na wakacje dla młodych ludzi, jeśli przestrzega się ustalonych reguł. Mam znajomych, którzy od wielu lat jeżdżą tam z małymi dziećmi. Bo to miejsce szczególne - wszyscy dokoła są przyjaźni, życzliwi, pomagają sobie. Do tego impreza nie jest komercyjna, jak inne letnie festiwale - nikt nie zarabia tutaj na polu namiotowych czy na gastronomii - wszystko jest w przystępnej cenie na kieszeń młodego człowieka. A narkotyki? Trzeba mieć swój rozum - jeśli ktoś bierze, będzie brał obojętnie czy na Woodstocku czy na wakacjach nad morzem...



Fot.: Sebastian Bazak
WOŚP to przecież także wiele programów edukacyjnych w zakresie udzielania pierwszej pomocy dla dzieciaków, to tysiące wolontariuszy przeszkolonych w ramach Pokojowego Patrolu, to program walki z cukrzycą, a od dwóch lat także pomoc dla seniorów.

Wczoraj zagrałam z orkiestrą. I dalej będę grała. Do końca świata i o jeden dzień dłużej. I mam nadzieję, że mój synek kiedyś też dla orkiestry zagra. I na Woodstock kiedyś pojedzie. Bo u nas w domu kochamy WOŚP - czy się to komuś podoba czy nie!